
Autologiczne egzosomy – osocze „na bogato”

IADE 2025

AUTOR:
dr n. med. Magdalena Trzcińska-Kubik
dentysta, dyplomowany lekarz medycyny estetycznej, z ukończoną specjalizacją z chirurgii szczękowo-twarzowej
Szacuje się, że nawet 30% pacjentów zgłasza się do gabinetów z objawami bruksizmu. Wielu chorych przez lata otrzymuje jedynie leczenie objawowe, a nierzadko trafia do specjalistów dopiero wtedy, gdy dochodzi do znacznego przerostu mięśni żwaczy, przewlekłych bólów głowy, nadwrażliwości zębów lub zaburzeń estetycznych dolnej części twarzy. Tymczasem bruksizm nie jest wyłącznie dysfunkcją stomatologiczną – to choroba psychosomatyczna, która wymaga złożonej, wielospecjalistycznej diagnostyki i terapii.
Bruksizm, definiowany jako nieświadoma, nawykowa parafunkcja obejmująca nadmierną aktywność mięśni żwaczy, jest zaburzeniem o złożonym podłożu: neurogennym, stresowym, biomechanicznym, hormonalnym. Dlatego kluczowe jest spojrzenie na pacjenta w sposób całościowy – skuteczna terapia często wymaga ścisłej współpracy stomatologa, lekarza medycyny estetycznej, fizjoterapeuty stomatologicznego, psychologa, psychiatry oraz włączenia elementów autoterapii i technik relaksacyjnych. Dopiero takie kompleksowe podejście daje realną szansę na trwałą poprawę. Opieranie się jedynie na leczeniu objawowym, np. toksyną botulinową, skutkuje pogorszeniem funkcji układu stomatognatycznego, kompensacjami mięśniowymi i progresją zaburzeń.
Patofizjologia i rola zaburzeń mięśniowych
Z patofizjologicznego punktu widzenia bruksizm nie jest zlokalizowany wyłącznie w obrębie mięśni żwaczowych. Wykazuje charakter globalnego zaburzenia toniczno-posturalnego, które obejmuje mięśnie skroniowe, skrzydłowe, mięśnie obręczy szyjnej, a także grupy podpotyliczne stabilizujące głowę. Utrzymujące się nocą epizody aktywności mięśniowej prowadzą do przewlekłego przeciążenia, niedokrwienia, włóknienia i zaburzeń biofizycznych w obrębie włókien mięśniowych.
Szczególne znaczenie mają mięśnie skroniowe, które przy niewłaściwie prowadzonej terapii (np. redukcja napięcia jedynie w żwaczach) przejmują obciążenia kompensacyjne, co prowadzi do wzrostu dolegliwości bólowych, nasilenia dysfunkcji SSŻ i pogorszenia mechaniki żucia. Uwzględnienie ich w terapii jest warunkiem skutecznej i bezpiecznej interwencji.
Nie tylko toksyna botulinowa
Ze względu na estetyczny aspekt bruksizmu (tzw. kwadratowa twarz) leczeniem tego schorzenia zajmują się nie tylko stomatolodzy, ale też lekarze medycyny estetycznej, a najczęściej kojarzoną i wykorzystywaną przez nich metodą jest toksyna botulinowa. Choć jest to narzędzie dobrze poznane, skuteczne i stosowane od wielu lat, jej rola powinna być interpretowana ostrożnie. W świetle aktualnej wiedzy toksyna botulinowa nie powinna być terapią pierwszego wyboru. To leczenie, które przynosi szybką ulgę, ale nie rozwiązuje pierwotnych przyczyn napięcia mięśniowego i nie wspiera regeneracji przeciążonych struktur.
Toksynę warto traktować raczej jako „lek ostatniego ratunku” – etap, który poprzedza kompleksowa diagnostyka i terapia regeneracyjna. Jej nadużywanie prowadzi do osłabienia mięśni, kompensacji w obszarach sąsiednich, pogorszenia funkcji żucia, a nawet nasilenia bólów głowy przy niewłaściwym doborze dawek lub techniki.
Terapie regeneracyjne: fibryna bogatopłytkowa, kolagenoterapia i biostymulacja
Coraz większą rolę w leczeniu bruksizmu odgrywają terapie regeneracyjne. Fibryna bogatopłytkowa (I-PRF, A-PRF) oraz kolagenoterapia iniekcyjna otwierają nowe możliwości – działają nie objawowo, lecz przyczynowo, regenerując struktury przeciążone, zmniejszając napięcie i wspierając odbudowę fizjologicznej funkcji mięśni.
Fibryna bogatopłytkowa doskonale sprawdza się w iniekcjach:
• w obrębie mięśni żwaczowych,
• mięśni skroniowych,
• mięśni podpotylicznych, obręczy barkowej i szyi,
• a także bezpośrednio w stawie skroniowo-żuchwowym (SSŻ) – gdzie działa regeneracyjnie na błonę maziową i struktury chrzęstne.
Uzupełnieniem terapii jest kolagenoterapia iniekcyjna, szczególnie ta bazująca na tropokolagenie z dodatkiem bioflawonoidów (hiperycyny, rutin, kwercetyny). Preparaty te pozwalają subtelnie modulować napięcie mięśni, przywracają prawidłowy tonus, poprawiają elastyczność i zmniejszają ból bez ryzyka ich nadmiernego osłabienia, co bywa problemem po toksynie.
W przypadku bruksizmu podanie iPRF (jako odrębny preparat lub w połączeniu z tropokolagenem) wykonuję w mięśnie żwacze, mięśnie skroniowe oraz pozostałe grupy mięśniowe, które uległy przeciążeniu. Efekt zmniejszenia lub nawet ustąpienie dolegliwości pojawia się najczęściej po kilku dniach, ale zdarza się, że pacjent od razu po zabiegu odczuwa efekt zmniejszenia bólu. Pozostały po odwirowaniu preparat możemy wykorzystać także we wskazaniach typowo estetycznych – do rewitalizacji okolicy oka i skóry twarzy oraz szyi.
Po takim zabiegu pacjenci bardzo szybko odczuwają rozluźnienie mięśni, a przy regularnej terapii osiągamy efekt długofalowy – naturalny i pozbawiony ryzyka kompensacji.
Pierwsza wizyta jako fundament dalszego leczenia
Protokół terapeutyczny powinien zaczynać się od szczegółowego badania układu stomatognatycznego i całej obręczy szyjno-ramiennej. Niezwykle ważna jest świadomość, że bruksizm nie jest lokalnym problemem mięśni żwaczy – to zaburzenie o charakterze globalnym.
Dlatego pierwsza sesja iniekcyjna powinna obejmować wszystkie przeciążone grupy mięśniowe, a nie tylko żwacze. Szczególne znaczenie mają mięśnie skroniowe – ich pominięcie powoduje kompensację, nadmierne przeciążenie i często dramatyczny wzrost dolegliwości bólowych. To częsta przyczyna niepowodzeń terapeutycznych w przypadkach leczonych wyłącznie toksyną.
W zależności od oceny klinicznej można włączyć również iniekcje z fibryny, autologicznych egzosomów (np. AutologIX) lub autologicznych komórek macierzystych. To techniki pozwalające odbudować strukturę tkanek w najbardziej biologiczny i bezpieczny sposób.
Kompleksowy model terapeutyczny
Leczenie bruksizmu nie może opierać się wyłącznie na iniekcjach. Niezbędne elementy terapii to:
• szyna relaksacyjna dobrana przez stomatologa,
• regularna fizjoterapia stomatologiczna,
• elementy autoterapii i ćwiczeń domowych,
• techniki relaksacyjne i praca nad stresem (psycholog/psychiatra).
To właśnie połączenie tych elementów zapewnia efekt, który nie tylko łagodzi objawy, lecz realnie zatrzymuje proces przeciążeniowy.
Podsumowanie
Nowoczesne leczenie bruksizmu wymaga interdyscyplinarnego podejścia. W gabinecie lekarza medycyny estetycznej kluczową rolę odgrywają terapie regeneracyjne, które wspierają funkcję mięśni i stawu skroniowo-żuchwowego. Toksyna botulinowa pozostaje wartościowym narzędziem, ale powinna być stosowana dopiero po wyczerpaniu możliwości leczenia przyczynowego. Kompleksowo prowadzona terapia – obejmująca diagnostykę, iniekcje regeneracyjne, fizjoterapię i wsparcie psychologiczne – daje pacjentowi największą szansę na trwałą poprawę, przywrócenie równowagi i zachowanie naturalnej funkcji mięśni.





